Miłośnik tańca w porównaniu z fanem "zwykłego" teatru jest w znacznie lepszej sytuacji. Przy mniejszej niż w teatralnym świecie liczbie ośrodków, lubelskie prezentacje wychwytują praktycznie wszystkie najciekawsze w danym roku produkcje, a ich krajowy program wzbogacają jeszcze reprezentanci najważniejszych nurtów z całego tanecznego świata.
Bywają dni, kiedy olbrzymi powizytkowski gmach Centrum Kultury skutecznie opanowują artyści teatru tańca. Najczęściej dzieje się tak przy okazji festiwalu Spotkania Teatrów Tańca albo kolejnej odsłony Forum Tańca Współczesnego. Ostatnio taka właśnie inwazja tancerzy trwa od początku maja, kiedy to w ramach przygotowań do Wiosennego Forum Tańca w trzech salach intensywnie pracowano nad trzema różnymi tanecznymi premierami. Jeśli chodzi o teatr tańca, to najwidoczniej w Lublinie od paru lat mamy do czynienia z prawdziwą klęską urodzaju. Od "kanonicznych" dziś grup, czyli od Lubelskiego Teatru Tańca i Grupy Tańca Współczesnego Politechniki Lubelskiej oddzielają się i pączkują kolejne projekty i inicjatywy. W dodatku tancerze poprzez sprytne rozpisanie organizowanych prezentacji w cyklicznym rytmie czterech pór roku, zapewniają lublinianom stałą dostawę premier w czterech edycjach Forum Tańca Współczesnego rocznie. W ten sposób miejscowy widz, nie ruszając się z fotela czy krzesła w Muszli Koncertowej w Parku Saskim, jest z teatrem tańca ciągle na bieżąco, czego na pewno nie da się powiedzieć o ofercie teatru dramatycznego czy nawet "alternatywnego".
Wiosenne Forum zainaugurowała w piątek 16 maja kolejna premiera przygotowana pod szyldem Teatru Centralnego. "annażak & dariadziedzic", dwie tancerki związane z Grupą Tańca Współczesnego Politechniki Lubelskiej pokazały swoje autorskie przedstawienie pt. "daleko od ciała". Artystki wykroczyły w nim poza bogate doświadczenia czy stylistykę lubelskich grup, szukając dla nowoczesnej techniki tanecznej kolorów z własnej, indywidualnej palety barw. Stworzyły spektakl bogaty w rozwiązania sceniczne i pomysły, pięknie rozświetlony, pełen poetyckich obrazów. "daleko od ciała" to opowieść o związku dwóch kobiet, próba opowiedzenia tańcem historii skomplikowanych relacji pomiędzy nimi, kreślony gestem i światłem osobisty pamiętnik. W poszczególnych sekwencjach pojawia się kilka zapadających w pamięć obrazów, szeroko otwierających się, kuszących wieloma interpretacjami. Spektakl otwiera scena na huśtawce, niosąca skojarzenia z dziecinnym, pełnym niewinności i nieświadomości czasem. To, co nastąpi później, to trudna, pełna pułapek droga, gdzie po sobie następuje nieuchronnie bliskość i samotność. Może najbardziej wyrazista jest część oparta na akrobatyce, kiedy zawieszona na linie tancerka bezskutecznie usiłuje się zbliżyć do partnerki, szarpiąc się bezsilnie w więzach. Co ważne, wspólnie stworzona choreografia w wyważony sposób porusza się pomiędzy biegunami symboliki i dosłowności. Siła tego nagrodzonego owacjami spektaklu wynika z prostoty, z komunikatywności wybrzmiewających tu emocji, umiejętnie przetłumaczonych na teatralne środki. Drugą istotną wartością jest zawarta w "daleko od ciała" potężna dawka kuszącej wizualności i prawdziwy przepych świateł (kolejna udana praca oświetleniowca Grzegorza Polaka).
W sobotę 17 maja zaprezentował się polsko-kanadyjski W&M Physical Theatre w spektaklu "Just po prostu" pomysłu twórcy grupy - Wojciecha Mochnieja. Ten pochodzący z Lublina, obecnie pracujący w Calgary tancerz i choreograf często powraca na lubelską scenę z kolejnymi produkcjami i trzeba przyznać, że widać w nich indywidualny charakter pisma. To, co je wyróżnia, to bardzo silne oparcie na rozbudowanych, rzeczywiście fizycznych sekwencjach tanecznych. Potężniejące, precyzyjnie ustawione w kombinacyjnych powrotach powracających układy zderzone są z abstrakcyjnym konceptem. W "Just po prostu" są to nawiązania do kolorytu lokalnego, szarej polskiej rodziny z wiecznie włączonym telewizorem i ziemniakami na obiad. Choć o efekcie końcowym ma decydować właśnie to absurdalne zderzenie porządków, to najmocniejsze wrażenie pozostaje po niekończących się, pełnych kuszącej elegancji, krystalicznie czystych partiach Kelly McCann, Barbary Czajkowskiej i Wojciecha Kapronia.
W niedzielę i poniedziałek Forum otwiera się na szerszą widownię. W Muszli Koncertowej Ogrodu Saskiego na występach swoje spektakle w niedzielę zaprezentowała kanadyjska Suge Dance Company (etiudy "Surge", "Statick", "Absurdity", "Juncture"), dziś - inspirujący się hip-hopem i breakdancem Francuzi z grupy Melting Spot ("Exodust").
Grzegorz Kondrasiuk
Gazeta Wyborcza Lublin
2008-05-19










Drukuj