Gość, turniej i recital. Wszystko tak samo jak zwykle. A jednak... Pierwsza naprawdę młoda poetka, którą zaproszono na wieczór autorski, skręciła nogę.
-Dzień dobry, nazywam się Julia Szychowiak. Mieszkam w malowniczej wsi Księżyce - tak rozpoczął swój flirt z publicznością gość VIII Koziołków Poetyckich - Jakub Przybyłowski, rocznik 1982. Jeden z najbardziej znanych polskich slamerów. Na pytanie o to, kim jest, odpowiada zdecydowanie - poetą. Na swoim koncie ma udział w blisko stu slamach i turniejach poetyckich. W 2007 roku wydał tomik "Ballady i romanse".
Rozmowę z autorem prowadzili Błażej Kozicki i Grzegorz Jędrek. - Czytanie wierszy przed kilkudziesięcioma osobami to sztuczna sytuacja. Potrzebna jednak po to, by pokazać, że jestem - stwierdził po spotkaniu Przybyłowski.
Gospodarzem wieczoru była Dorota Steliga, organizująca imprezę od pierwszej edycji.
- Nie chcieliśmy zapraszać nikogo z Lublina. To wąskie grono, wszyscy się znają i niezręcznie byłoby, gdyby jeden oceniał pozostałych. Mogliśmy odwołać imprezę albo znaleźć kogoś, kto w krótkim czasie dotrze do Lublina. Jakub uratował sytuację - przyznaje Steliga.
W Turnieju Jednego Wiersza wzięło udział 18 poetów. Zwycięzcą został Marcin Czyż (Maliner z Lublina), wyróżnienia trafiły do Rafała Kowalskiego i Kamila Brewińskiego. Nagrodę publiczności otrzymał Rafał Niemiec.
Czekając na ogłoszenie werdyktu, publiczność wysłuchała recitalu Joanny Ewy Zawłockiej. Piosenki z repertuaru Hanny Banaszak i z Kabaretu Starszych Panów wykonywane na dużej scenie Chatki Żaka sprawiły, że można było poczuć się jak na wieczorku studenckim z minionej epoki.
Jak podkreślają organizatorzy przyszłość Koziołków stoi pod znakiem zapytania. Ci, którzy je zapoczątkowali, kończą studia. Mają jednak nadzieję, że znajdą swoich następców.
Magdalena Kowalczyk
Kurier Lubelski
2009-04-09


















Drukuj