Skinny Patrini
Skinny Patrini
W szponach Skinny Patrini
4 września 2009
Szukasz mocnych wrażeń? Wybierz się do Graffiti na koncert duetu Skinny Patrini. To będzie ostra piątkowa (4.09) jazda.

Anna Patrini i Michał "Skinny” Skórka nie wykonują metalu, tylko electro. Jednak wiele przymiotników, którymi można opisać wrażenia wywoływane przez ekstremalne kapele rockowe pasują jak ulał do tego tandemu.

Na koncertach Skinny Patrini wprawdzie z głośników nie buchają perkusyjne blasty i gitarowe riffy, ale jest równie ostro i głośno. Skórka nie używa syntezatorów do kojenia dusz, lecz atakuje uszy jazgotliwymi i brudnymi dźwiękami.

Śpiew Anny Patrini niby nie brzmi jak growling i podobne metalowe środki ekspresji. Jednak trudno o nim napisać: belcanto. Dziewczyna lubi sobie pokrzyczeć i zmodyfikować elektronicznie brzmienie. Przez to jej wokale wydają się nieraz dość piekielne.

Wizualnie występy duetu także nie mają nic wspólnego ze szkolną akademią. Kostiumy, ruch sceniczny i wizualizacje rozwijają erotyzm zawarty w słowach piosenek do perwersyjnego spektaklu. To nie jest zabawa dla nastoletnich grzecznych dziewczynek i chłopców.

Zatem, jeśli masz 18 lat i nie straszna ci koncertowa jazda po bandzie, zamelduj się w piątek o 21 w klubie Graffiti (ul. Piłsudskiego 13). Wejdziesz za 20 zł. Najpierw usłyszysz i zobaczysz w akcji ekipę Śmierć Disko Sound(s). A potem wpadniesz w szpony Skinny Patrini.


Jacek Szymczyk
Dziennik Wschodni
2009-09-04