|
Spektakl "Schulzland" 27 listopada 2009, piątek, godz. 19:00
Polecam polecono 3 razy
To wydarzenie jest częścią festiwalu V Studencki Ogólnopolski Festiwal Teatralny "Kontestacje"
Studencki Teatr "Alter" - "Schulzland" (Drohobycz)
Teatr działa od 2003 roku przy Polonistycznym Centrum Naukowo-Informacyjnym Uniwersytetu w Drohobyczu, jego inicjatorem i organizatorem był pierwszy kierownik Centrum, śp. Igor Meniok (1973 – 2005). Teatr tworzy w dwóch głównych kierunkach. Pierwszy można określić jako „klasyczny”, polegający na współpracy uczestników Teatru z zawodowymi reżyserami lub aktorami, którzy prowadzą warsztaty z gry i ruchu scenicznego oraz zasad gry w tzw. konwencji realistycznej. Drugi zaś kierunek – bardziej organiczny i właściwy dla „alterowców” – to własne poszukiwania treści, form oraz środków wyrazu w przestrzeni budowania obrazów i znaczeń na scenie. Drohobyccy „alterowcy” dążą do wyrażenia swego świata własnego w sposób odbiegający od codzienności. Poprzez działania i realizację swoich pomysłów w zespole teatralnym zmierzają ku poznawaniu i otwieraniu swojej inności oraz inności innych. Zmierzają też coraz mocniej ku poznawaniu Inności Schulza, ku interpretacji jego postawy jako Innego. Eksperyment sceniczny „Schulzland” (premiera odbyła się 5 listopada 2007 r., prapremiera 19 listopada 2007 r.). „Schulzland” był pokazywany dwa razy w Przemyślu – w ramach Projektu Polsko-Ukraińskiej Współpracy PAUCI (maj 2008) oraz w programie Happeningu Polsko-Ukraińskiego (czerwiec 2008); w Użhorodzie na Międzynarodowym Festiwalu „MitOst” (październik 2008) oraz w ramach III Międzynarodowego Festiwalu Brunona Schulza w Drohobyczu (maj 2008). Podczas spektaklu na ekranie bez przerwy toczy się akcja – akcja z Księgi Miasta, którą w zaskakującej postaci filmowej przygotowali pomysłodawcy projektu. Kamera nie odrywa się od ziemi, nie pokazuje nieba niby bojąc się wysokości. W przytłumionych, a zarazem jasnych czarno-białych kolorach pokazany jest bruk, uliczki, zaułki, podwórka, kamienice, bramy, schody, okna, mieszkania. Czas powoli płynie z ekranu, a jednocześnie wydaje się być zatrzymany, zastygły, dopominający się o przywrócenie mu jego zaginionej zawartości, jego utraconych znaczeń i znaków… Tu i ówdzie pojawia się czyjaś ręka, która otwiera kolejne bramy i drzwi, prowadząc widza ścieżkami nieznanego, ukrytego, tajemniczego Miasta, które walczy z własnym zatraceniem i wciąż na nowo się odradza, wyłania się z zapomnienia i żyje życiem własnym… Nagle w czyimś dziwnym opuszczonym mieszkaniu rozgrywa się akcja erotyczna – widzimy Józefa i Adelę: tych samych na ekranie, co na scenie… Nic się nie kończy i nic się nie zaczyna w tym filmie bez słów z niepokojącą muzyką w tle – wszystko po prostu trwa w swoim odmiennym od rzeczywistego tempie, wszystko pojawia się i wnet znowu znika, tworząc prowokację metafizyczną i intrygując widza do poszukiwania tych miejsc, które niczym ulotne wizerunki były przed chwilą na ekranie… Równolegle na scenie rozgrywa się dramat tworzenia ojca Jakuba i dociekań syna Józefa, dramat demiurgii i jej różnorodnych dróg wcielenia w czystej myśli i w pulsującej materii, m.in. w materii płci. Dramat na scenie kończy się klęską wzniosłej idei demiurgicznej, kiedy to z zakamarków pokrytych zeszłorocznymi zleżałymi gazetami wyłania się nieokiełzana, wrzeszcząca i buntująca się materia, która jednocześnie jest wyrazem buntu młodych i ich ambitnej pretensji do własnej demiurgii – na ekranie zaś zamyka się Księga Miasta żywego i pojawiają się dawne przedwojenne pocztówki z Drohobycza… Dramat i bunt zmieniają się na wyciszoną i wzruszająco smutną tonację, kiedy nie ma już Księgi Miasta na ekranie ani jej schulzowskich strażników na scenie… Przez chwilę nie ma nikogo, aż wychodzi jedna aktorka (Olga Pagutiak) i subtelnym głosem czyta swój tekst własny – o Brunonie Schulzu i jego Krainie… Zostaje po tym przedstawieniu smutek i żal za zaginionym Schulzlandem, ale też radość i wzruszenie, że Kraina Schulza – mimo wszystko – istnieje… Istnieje między innymi dzięki ALTER-owi i jego o niej myśleniu, jej poszukiwaniu i odnalezieniu w zaskakujących formach łączących różne drogi wyobraźni i różne środki jej wyrazu. Wiera Meniok, "Niecodziennik Biblioteczny" |
||